wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 20-Nie ma to jak we własnym do.. Wróć! We własnej willi!

Rozdział dedykuję Peti Tka

*Leon*

-Wchodzimy?-zapytałem i wziąłem Violę na ręce
-Jasne!-odparła. Dom był zachwycający! Cały czas z Violettą na rękach zaczęliśmy zwiedzać dom:
 Kuchnia

 Łazienka

 Druga łazienka

Pokój gościnny

Pokój Leona

 Pokój muzyczny

 Pokój Violetty

 Salon i jadalnia

Sypialnia

-Eeeeee... A po co nam jeszcze jedna sypialnia?-zapytała Viola
-Oni myślą że my... No wiesz?-odparłem
-Najwyraźniej!-odpowiedziała Violetta-Ała... Choć do salonu i połóż mnie na kanapie bo mnie boli strasznie...-zaniosłem ją do salonu i posadziłem na kanapie... A tam co? Konsola i kilka gier! Violi dałem białą konsolę, a sobie wziąłem czarną. Włożyłem płytę do gry "Little Big Planet" i zaczęliśmy grać. Około 4 godziny później przeszliśmy całą grę....
-Uzależniliśmy się...-powiedziałem
-Tsa...-odparła Viola. Nagle na jej bluzce pojawiła się czerwona plamka
-Gaza Ci przecieka...-wziąłem z walizki gazę i bandaż-Podwiń bluzkę...-rozkazałem, a Vilu nie pewnie zrobiła to co jej kazałem. Zmieniłem opatrunek i przebraliśmy się w piżamy

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na prośbę Peti Tka dodałam zdjęcia domu w środku zamiast linków ;) Bardzo proszę o komentarze!!! Całuski :* Ni<3
PS.: Przepraszam za to, że taki krótki, ale trochę mi zajęły te zdjęcia...

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Zareklamuj się!!!

Hej! Możecie się zareklamować ze swoim blogiem tu, w komentarzu! Wiecie, to głównie dlatego że mam 3 ulubione blogi (leonettacarpediem.blogspot..com [blog Violi Castillo], leonettalovesforever.blogspot.com [blog Violi Castillo] i miloscleonet.blogspot.com [blog Damaciaris]), ale rozdziały tam, pojawiają się dość rzadko, a ja za bardzo kocham i te dziewczyny, i ich blogi by przestać je czytać. Mam nadzieję że będzie tu kilka linków, bo nie mam co czytać obecnie... Coś bym znalazła, ale mam ochotę poczytać coś, gdzie rozdział pojawił się nawet dziś... Bo najbardziej ekscytuje mnie, czekanie na rozdział... Najbardziej jak kończysz na momencie np. "Przed drzwiami stała..." albo "Mam dla Ciebie propozycję..." albo "Zobaczyłam coś... Co nie będzie mi dawało spokoju do końca życia. A tym czymś było..."... Aha... I jak coś to nie czytam blogów  o Dielettcie, Thomasettcie oraz Pangie... Jakoś tak mam, bo dla mnie idealne pary stanowi Leonetta oraz Germangie... Ja osobiście uważam że Thomas oraz Diego nie są zbyt przystojni a Leon? Leon jest boski! A nawet boski przez duże "B" i dwa "S"!!! No i najlepiej pasuje do Violi! "Violetta Verdas"!!! Dobra, nie będę zanudzać, piszcie linki do swoich blogów, tylko niech nie będą one o Dielettcie, Thomasettcie ani o Pangie... Bardzo dobrze przyjmuję Leonettę, Germangię, Fedemiłę, Naxi, Caxi, Marcescę oraz Brodami. Zapraszam do zareklamowania się!!!
Ni<3

Rozdział 19-To jest mój dom?

*Violetta*

Wybrałam szybko numer i zadzwoniłam
G: Halo?
V: Hej tato...
G: Viola! Jak się czujesz skarbie?
V: Tak sobie... Chodzić nie umiem...
G: Jak nie umiesz?
V: No od razu kręci mi się w głowie i się wywalam...
G: No to umiesz, ale nie możesz... Kiedy wychodzisz?
V: Emmm... Za około pół tygodnia... Ale w domu muszę leżeć i nic nie robić... No prawie nic
G: Aha... Jeszcze jeden szczegół...
V: Jaki?
G: Bo wiesz zamieszkasz z Leonem...
V: Wiem, mówił mi już
G: I jak wrócisz to od razu jedziecie do waszego domu... Wasze rzeczy już tam są...
V: Serio?
G: Serio...
V: Serio, serio?
G: Serio, serio...
V: Serio, serio, serio?
G: Serio, serio, serio... Violka skończ!
V: No dobra, ja będę kończyć... Papa
G: Papa..
Rozłączyłam się
-Co tak seriowałaś?-zapytał Leon
-Że mamy pojechać od razu do naszego nowego domu jak przyjedziemy do Buenos Aires-odparłam
-Serio?
-Serio, dalej nie pozwolę Ci seriować!
-Bo?
-Bo oglądamy film!-włączyłam kompa i włączyliśmy film "Seks w wielkim mieście". Dlaczego? Nie wiem... Jakoś wyszło... Zrobił się wieczór, więc chcieliśmy spać... Leon zszedł z mojego łóżka, usiadł na krześle i położył głowę na łóżku-Co robisz?
-Zasypiam
-A dlaczemu nie tu?-pokazałam na moje łóżko
-Bo ty tam śpisz...
-To ty też tu śpij!-Leon wszedł na łóżko. Przytuliłam się do niego i zasnęłam

/5 dni później [Rano]/

Leon poszedł po wodę... Leżałam na łóżku i bawiłam się kabelkiem od kroplówki, gdy nagle pojawił się lekarz
-Violetto, dzisiaj wychodzisz!-powiedział
-Naprawdę?
-Tak! Możesz się już ubrać, ale jeszcze musimy zrobić ci kilka badań...
-Dobra!-lekarz wyszedł, a ja chciałam sięgnąć po moją torbę i prawie spadłam, ale Leon mnie przytrzymał
-Co robisz?-zapytał
-Biorę ciuchy, bo dziś wychodzę...-odparłam jak gdyby nigdy nic. Leon ucieszył się z tego faktu tak, że niemal nie rozwalił szpitala. Wzięłam torbę i poszliśmy z Leonem pod rękę (inaczej jeszcze nie daje rady) do kibelka. Gdy się przebierałam, zobaczyłam jak naprawdę okropnie wygląda ta rana, ponieważ ciekła mi z niej krew jak z kranu, więc gaza się odkleiła. Szybko ją zakleiłam i ubrałam się w to, bo było chłodno i padał deszcz i tu i w Buenos Aires... Miałam jeszcze kilka badań, dwa razy zmienianą gazę i w końcu pojechaliśmy na lotnisko

/3 godziny później/

Siedzimy w samolocie i lecimy. Za około 2 godziny będziemy na miejscu... Oglądałam z Leonem jeszcze jakiś film, trochę pospałam, trochę pojęczałam że mnie boli i dolecieliśmy. Leon pomógł mi wyjść z samolotu... Poprawka... Wyniósł mnie z samolotu. Postawił mnie na ziemi
-W końcu świeże powietrze!-powiedziałam i zakręciło mi się w głowie, a od tego prawie upadłam, więc Leon postanowił że mi pomoże. Po 15 minutach (wszyscy byli po 2-3 min...) doszliśmy po odbiór bagażu. Później Leon wkurzył się i miał tak: 3 walizy w jednej ręce i mnie przewieszoną przez ramię-Aaaaa!!! Leon przestań!!!! Aaaaa!!! Boli! Ała! Przestań! Wbijasz mi ramię w ranę!!!-waliłam go pięściami po plecach, a on mnie postawił. Myślałam że jeszcze 15 minut drogi (ze mną oczywiście), a tutaj auto Leona. Usiadłam na przednim siedzeniu, trzymając się za ranę, która znajdowała się zaraz obok żebra. Dostaliśmy namiary na nasz dom. Gdy tam podjechaliśmy zauważyliśmy przepiękną willę
-Eeee... To jest nasz dom?-zapytał Leon
-Wiesz, może lepiej wyślę zdjęcie do taty, żebyśmy do czyjegoś domu nie weszli!-odparłam zrobiłam zdjęcie i wysłałam do taty

Do: Tata
JPG. 631. DFDGF
To jest nasz dom?

Błyskawicznie uzyskałam odpowiedź

Od: Tata
Jasne! Klucz pod wycieraczką!

-Nasz powiedziałam i ostrożnie oraz powoli doszliśmy pod drzwi-Klucz pod wycieraczką!-przeczytałam. Boże jaka ta willa piękna! Boska po prostu!!!


--------------------------------------------------------------------------------
I jest już Leonetta w Buenos Aires i mieszka razem... Ale nie myślcie sobie że to będzie taka sielanka! Niedługo pojawią się w Studio Diego oraz Thomas i zobaczycie co się zdarzy!!!
Ni<3

niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział 18-Pocałunek jest dobry na wszystko

*Leon*

Nasze usta złączyły się w pocałunku... Nie wiem jak ja wytrzymałem tydzień bez jej pocałunków... Do sali weszła pielęgniarka
-Dość tych buziaków, ja tu muszę opatrunek i kroplówkę zmienić!!!-powiedziała, a my się od siebie oderwaliśmy. Viola pojechała na wózku prowadzonym przez pielęgniarkę do gabinetu zabiegowego

*Violetta*

/Gabinet zabiegowy/

-No, no, tej miłości to nigdy za wiele!-powiedziała pielęgniarka pomagając usiąść mi na kozetce. Ja odpowiedziałam jej uśmiechem-Wiesz że twój chłopak cały czas tu był? Nie chodził w ogóle do domu, tylko po twoje rzeczy...
-Nie chodził do domu, bo my tu jesteśmy na wakacjach!-odparłam
-Aha...
-Wyjeżdżamy zaraz jak z tond wyjdę...
-Dobra, my tu sobie gadu gadu, a tobie gaza przecieka, zdejmuj bluzkę!-zdjęłam pospiesznie bluzkę, a pielęgniarka odwinęła bandaż i ostrożnie zdjęła gazę. Psiknęła to jakimś czymś, a to strasznie bolało. Zacisnęłam pięści... Coś tam jeszcze pomajstrowała i zakleiła gazę po czym zawinęła bandażem. Wzięła kroplówkę i zawiozła mnie  na salę. Tam podłączyła kroplówkę i wyszła razem z wózkiem
-Wrócimy do poprzedniego zajęcia?-zapytał Leon
-Jak najbardziej!-odparłam i zaczęliśmy się całować. Nagle przerwałam
-Co jest?-zapytał Leon
-Zaprowadź mnie do WC...-jęknęłam
-Przecież masz wóz... Nie nie masz wózka
-Nie, bo piguła jest zbyt skąpa żeby go zostawić...-odparłam i usiadłam na łóżku, ale automatycznie zakręciło mi się w głowie-Leon umieram...
-Jeszcze nie, chodź bo łóżko zmoczysz-Leon wziął mnie pod rękę i zaprowadził pod kibelek
-Tu się rozstajemy...-weszłam do małego śmierdzącego pomieszczenia. Wróciliśmy do sali. Położyłam się i chciałam poczytać książkę, ale literki mi skakały przed oczami więc zrezygnowałam
-Zaśpiewaj mi coś...-zaproponował
-Nieeee....-odparłam
-Zaśpiewam z tobą...
-Ale co?
-Eeeee... Nie wiem.... Może będziemy wymyślać?
-Leon, nie chce mi się myśleć...
-Dawaj!!!-namawiał mnie Leon i włączył dyktafon
Tanto tiempo caminando junto a ti 
Aun recuerdo el día en que te conocí
El amor en mi nació tu sonrisa me enseno
Tras las nubes siempre va a estar el sol

Te confieso que sin ti no se seguir.
Luz en el camino tu eres para mi.
Desde que mi alma te vio.
Tu dulzura me envolvió.
Si estoy contigo se detiene el reloj.

Lo sentimos los dos el corazón nos hablo
Y al oído suave nos susurro


Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Pues amor es lo que siento.
Eres todo para mi.

Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Tu eres lo que necesito.
Pues lo que siento es

Amor

En tus ojos veo el mundo de color.
En tus brazos descubrí yo el amor.
Vera en mi ella lo mismo?
Querrá el estar conmigo?
Dime que tu lates por mi también 

Lo sentimos los dos el corazón nos hablo
Y al oído suave nos susurro

Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Pues amor es lo que siento.
Eres todo para mi.

Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Pues amor es lo que siento 
Eres todo para mi


Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Tu eres lo que necesito.
Pues lo que siento es

Amor

-Spać mi się przez Ciebie chce...-powiedziałam ziewając
-No to przepraszam że wszystko Cię męczy...-odparł Leon
-Jest jedna rzecz która mnie nie męczy!
-Jaka?
-Taka-po tym słowie bardzo namiętnie pocałowałam Leona
-Mi pasuje-uśmiechnął się Leon
-Muszę zadzwonić do taty...-wzięłam mój telefon


-------------------------------------------------------------------------------
Sorka że taki krótki, ale muszę siostrze włączyć bajkę
Ni<3

Rozdział 17-Szpital

*Leon*

Szybko wsiadłem do karetki i pojechaliśmy...

/W szpitalu/

Dojechaliśmy i czekam tu już chyba ze 2 godziny, ale to tylko dla tego że muszą wyciągnąć Violi z rany kule, sprawdzić czy nie naruszyła organów, zszyć ranę, podłączyć Violettę do różnych urządzeń... Zadzwonię do jej ojca... Tak będzie najlepiej... Szybko wybrałem numer i zadzwoniłem
G: Tak słucham?
L: Dzień dobry, Leon Verdas z tej strony
G: O, cześć, co chciałeś?
L: Violetta jest w szpitalu
G: J... Jak to w... Szpitalu???
L: Jakaś dziewczyna z tego liceum w Madrycie, najpierw żeby nastraszyć Violę pobiła jej przyjaciółki, a teraz wystrzeliła do Violi...
G: O jezu... Czekaj, przylecimy z twoją matką jutro!!!
L: Dobrze...Do widzenia...
G: Do widzenia...
Schowałem telefon do kieszeni i podszedł do mnie lekarz...
-Panie Verdas, może pan iść do Violetty... Jest w śpiączce, ale powinna słyszeć co pan do niej mówi... Aha, jeszcze jedno. Jeżeli lekko rusza palcami, to znaczy że wyczuwa pana obecność...-powiedział lekarz
-Dobrze, w której leży sali?-spytałem
-W 201-odparł lekarz i poszedł. Wszedłem do sali...Były tam jeszcze jakieś dwie czy trzy kaleki w śpiączce, ale mnie interesowała tylko moja Violetta... Usiadłem obok niej i rozpocząłem moją wypowiedź:
-Violu... Ja... To moja wina... Gdyby nie to że się zagapiłem na jakiegoś głupiego psa... To byś tu nie leżała... Miały to być wakacje naszych marzeń, a... Są to wakacje naszych koszmarów... Ale gdyby nie ta suka... Ja... Znajdę ją.... Ja... Ja kocham tylko ciebie i... I chcę być z tobą już na zawsze... Moje ulubione miejsce na ziemi jest przy tobie...-rozpłakałem się... Nawet nie wiem kiedy zasnąłem...

/Następnego dnia; 12:21/

Moja mama i German zaraz tu będą... Co ja powiem ojcu Violi? Popatrzyłem się na nią... Taka bezbronna... Poruszyła palcami... Przynajmniej wiem, że wyczuwa moją obecność... Złapałem jej rękę... Do sali weszła moja mama i ojciec Violetty. Wstałem i wyszliśmy na korytarz
-Ja... Ja przepraszam...-powiedziałem do Germana
-Ale za co ty mnie przepraszasz?-odparł
-Za to że nie obroniłem Violetty przed tą szmatą...
-Leon, byłeś zdezorientowany... Miałeś prawo...-wtrąciła się moja mama
-To prawda...-potwierdził German
-Aha... Leon... Mamy jeszcze jedną sprawę...-zaczęła moja mama
-Tak?
-Wiesz, lepiej będzie jak zamieszkasz z Violettą-powiedział tata Violi
-Ja?
-Tak, ty Leon, a widzisz tu innego chłopaka Violetty?-moja mama czasem na serio umie wkurzyć... Na przykład teraz...
-Macie już kupiony dom... Poprawka... Willę...-odparł German
-No... No dobra...-zgodziłem się

/Tydzień później/

Poszedłem na dół po kawę... Lekarze badali Violę... Wjechałem windą na górę i usiadłem w poczekalni. Podszedł do mnie lekarz
-Violetta się obudziła, może pan do niej iść...-powiedział lekarz i sobie poszedł. Ja poszedłem... Poprawka... Pogalopowałem do Violetty...
-Leon?-zapytała słabym głosem
-Tak Violu, spokojnie...-odparłem i usiadłem obok niej
-Przytul mnie...-powiedziała Viola
-Dobrze...-przytuliłem ją, a ona przyłożyła mi twarz do klatki piersiowej
-Kocham Cię...
-Ja Ciebie też...
-Leon... To nie jest twoja wina...-zaczęła
-Jest... Nie wybaczę sobie tego
-Przestań... To jest wina tej... Tej... Tej szmaty...-rozpłakała się
-Już... Ciii...-uciszałem ją i kołysałem
-Ja się jej boję nadal...-odparła
-Nie bój się... A wiesz że mamy razem zamieszkać?-zmiana tematu zawsze działa
-Jak razem... Sami?
-Tak, nasi rodzice tak zdecydowali... No chyba że nie chcesz...
-Leon, nie gadaj głupot, jasne że chcę... Tylko przy tobie czuję się bezpieczna...



----------------------------------------------------------------------------------
No i jest rozdział 17... Może dzisiaj będzie jeszcze jeden... Bardzo proszę o komcie i macie mało czasu na OS!!!
Ni<3

sobota, 31 maja 2014

Rozdział 16-Strzał

*Violetta*

-Nie gadaj!-odparłam
-O LOL!!!-dodała Lara
-Wiesz, tej nocy już nie zasnę...-powiedziałam
-Ja też, ale spróbuję, więc do jutra!-przytuliła mnie
-Chciałaś powiedzieć do dzisiaj!!!-poprawiłam ją
-No tak...
-Okej to papa!-pożegnałam ją i każda z nas poszła do siebie. Wróciłam do łóżka, przytuliłam się do Leona i próbowałam zasnąć... Wzięłam telefon i przeglądałam internet... Nagle natknęłam się na informację która mnie przeraziła.. "CAMILLA TORRES ORAZ FRANCESCA CAUVIGIA ZOSTAŁY MOCNO POBITE PRZEZ MARIJĘ SANSORITĘ!!! OBIE TERAZ LEŻĄ W SZPITALU...". Przeraziłam się... Obudziłam Leona
-Co mnie o 4:01 budzisz?-zapytał Leon ziewająz
-Patrz...-odpowiedziałam smutnym głosem
-OMG, co ona mogła od nich chcieć!!!-krzyknął
-Nie wie... Wiem!
-Co?
-Jak przyjechałam do Madrytu i poszłam do liceum... Tak żeby zobaczyć... I ona była najpopularniejsza w szkole, a gdy ja przyszłam, to przez to że umiem śpiewać, wszyscy zaczęli gadać o mnie i odebrałam jej reputacje... I pewnego dnia ona odciągnęła mnie  na bok i powiedziała... A raczej krzyknęła "JEŻELI NIE PRZESTANIESZ BYĆ TAKA POPULARNA, TO OBIECUJĘ! ZNAJDĘ CIĘ I CI COŚ ZROBIĘ!!!"...-mówiłam
-Ale co ona chciała od Cami i Fran?-spytał Leon
-Ona chce mnie nastraszyć!!!-odparłam
-Rano się tym zajmiemy... Dobranoc...-nawet nie wiem kiedy zasnęłam...

/Rano/

Obudziłam się... Spałam chyba tylko godzinę... Leon też nie spał... Postanowiliśmy wyjść na spacer i pogadać o tym całym zajściu...
-Ja się jej boję...-powiedziałam
-Nie bój się... Jestem przy tobie...-odparł Leon, gdy nagle pojawiła się Marija... Była ubrana tak
-LEON!!!-krzyknęłam gdy ona wyjęła pistolet i wycelowała. Leon zorientował się, gdy było już za późno... Rozległ się huk... Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami...

*Leon*

Usłyszałem huk i zauważyłem że Violę odrzuca do tyłu. Szybko zadzwoniłem po pogotowie. Przyjechało po 5 minutach... Od razu zabrali Vilu
-Przepraszam, mogę jechać?-zapytałem
-Kim pan jest dla panny Violetty?-odpowiedział pytaniem na pytanie
-Chłopakiem...-odparłem
-Proszę wsiadać...


---------------------------------------------------------------------------------------------------
Masakra... Przepraszam że taki krótki, ale mam gości :/
Ni<3

piątek, 30 maja 2014

Rozdział 15-Sen

*Lara*

Ja, w ZARZE spotkałam Viole! Jezu, ale się zmieniła! Moja boska psiapsiułeczka! Pamiętam jak się bawiłyśmy! i jeszcze mieszkamy w tym samym hotelu!!!

/Noc/

*Sen [Violetta i Lara]*

-Ej, Viola, dawaj, podokuczamy pani!-powiedziała Emma
-Będziemy miały kłopoty!-odparła zmieszana Violetta. Była jeszcze smutna po utracie matki...
-Nie zorientuje się!-przekonywała Emma
-No... No dobra!-powiedziała Viola. Dziewczynki poszły do sali-Stój!-szepnęła Viola i zatrzymała przyjaciółkę
-Co?-zapytała Emma
-Patrz, mój tata!-odparła Viola i zaczęła podsłuchiwać
-A więc, jaką sprawę pan do mnie ma?-zapytała pani Kisson
-Wie pani... Matka Violetty umarła...-zaczął German
-Mhm...
-Buenos Aires bardzo nam przypomina Mariję...-ciągnął
-Do czego pan zmierza?
-Mam zamiar wyjechać z Violettą do Madrytu...-dokończył
-Co? Ja, ja nie mogę wyjechać!-powiedziałam smutna-Przecież mam ciebie, Matiego! (Od autorki: Mati to pierwszy chłopak Violi mojego wymysłu)
-Właśnie!-dziewczynki wyszły na boisko usiadły na ławce i zaczęły płakać...

*Violetta*

Zerwałam się z łóżka
-Co to było?-zapytałam sama siebie i nagle przypomniałam sobie... To wspomnienie! To się stało naprawdę! Muszę iść do Lary!

*Lara*

Obudziłam się zlana potem. Zaraz... To było wspomnienie!!! Wsunęłam kapcie i założyłam szlafrok. Poszłam do Violetty. Zapukałam. Otworzyła mi Viola
-Sooo się dziejeeee?-zapytał bardzo zaspany Leon. Pierdziele, jedno łóżko? Śpią razem?
-Śpij, proszę śpij, już słoneczko zasnęło, więc ty też śpij!-zaśpiewała Viola tym swoim pięknym głosem i wyszła przed dom-Właśnie miałam do Ciebie iść
-O 3:02 w nocy?-zapytałam
-Bo wiesz, miałam sen... Wspomnienie... Nie wiem czy pamiętasz...Jak miałyśmy dokuczać pani i przez przypadek usłyszałyśmy jak mój tata jej mówił, że jadę z nim do Madrytu?
-Mi się śniło to samo!-odparłam...


-----------------------------------------------------------------------
Okej, to na tyle, może jeszcze dziś dodam, ale nie jestem pewna :) Bardzo proszę o komcie :)
Ni<3