Hejka, dziś post na 100% się nie pojawi, bo jest późno. Za to z fona na szybko dodaje kilka zdjęć i gifów, bo jutro mam na 8:00 do szkoły, a pierwsza lekcja to W-F... A więc proszę:
czwartek, 12 czerwca 2014
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Rozdział 23-Jesteś nienormalny, ale właśnie za to Cię kocham
-Jesteś głupi!-powiedziała Viola śmiejąc się
-I właśnie za to mnie kochasz!-odparłem
-Dokładnie!-zaczęła mnie gilgotać
-AAAA, PRZESTAŃ!!! OBIECUJĘ, MASZ PRZESRANE!!!-również zacząłem ją łaskotać
-AAAA!!! IDIOTO!!! RANA!!!-momentalnie przestałem
-Sorka...-powiedziałem
-Nic nie szkodzi... Głodna jestem, jedzmy te twoje "genialne jedzenie"-odparła i zaczęła jeść kolacje. Gdy odkryła kołderkę z sera zauważyła że na jednej parówce jest taki tyci penisek, a na drugiej malutkie cycuszki i malusieńka cipka-Pojebało?!?-zapytała i zjadła parówkę jednym kęsem
-Nie...-poruszyłem seksiarsko brwiami, a Viola popchnęła mnie tak, że ser na którym był kechup wylądował na moim nosie
-Ktechup masz-szatynka zdjęła kechup z mojego nosa po czym wytarła go o moją rękę
-Ty, kurde!-poszedłem się przebrać w piżamę. Miałem zanieść piżamę Violi na dół, ale zorientowałem się, że ona się nie przebrała!
*Violetta*
Siedziałam na dole gdy nagle zadzwonił do mnie telefon (Od autorki: "Z" to Zayn, zaraz zobaczycie kim on jest)
V: Halo?
Z: Cześć Violu!
V: Kto mówi?
Z: Zayn!
V: Aha, to pa! Wiesz przecież, że mnie nienawidzisz, a ja darzę Cie tym samym uczuciem, czy już zapomniałś?
Z: Ale zaczekaj!
V: Czego ode mnie chcesz?!?
Z: Wiesz, to uczucie jeszcze nie wygasło... Chcę do Ciebie wrócić!
V: Wiesz co, zrywasz ze mną przez telefon, wyzywasz mnie potem od szmat, żartujesz z tego że nie mam matki, że mój tata jest nadopiekuńczy, że zadaję się z dziewczynami które są lesbami, a teraz? A teraz chcesz do mnie wrócić? Tak?!?
Z: Mhm... No tak...
V: Nie! Aha, częściowo to dlatego że mam chłopaka!
Z: To może go rzucisz?
V: Odpierd*l się ode mnie przyjeb*ny zje*bie z niedojebaniem mózgowym!!! Wiesz co mi zrobiła twoja siostra? Wiesz?
Z: Co?
V: Postrzeliła mnie z pistoletu i zawaliła wakacje idioto!
Z: Say what?
V: Nie pier*ol że nie wiesz głąbie! Żegnaj na zawsze!
Po tych słowach się rozłączyłam...
-Do kogo się tak darłaś? Na górze w łazience Cię słychać-powiedział Leon
-Na mojego byłego, który postanowił do mnie wrócić...-odparłam
-Jak to?
-Normalnie, po tym wszystkim co mi zrobił, "Wiesz, to uczucie jeszcze nie wygasło... Chcę do Ciebie wrócić!"... I to jego siostra mi to zrobiła!-pokazałam na ranę
-Zasraniec!-"Gdyby mama tu była...." pomyślałam i jedna niewinna łza spłynęła mi po policzku-Co się stało kochanie?
-Bo... Jakby mama tu była... Nie było by tego wszystkiego, bo... Bo nie wyprowadziłabym się do Madrytu...-rozpłakałam się... Tysiące łez spływało mi po policzkach
-Ciiii...-uciszał mnie Leon i przytulił do siebie... Jednak nie dawało to dużych rezultatów. Płakałam jak dziecko...
----------------------------------------------------------------------------
Nie mam siły dodać dłuższego... Przepraszam... I liczę na komcie oczywiści :3
Ni<3
niedziela, 8 czerwca 2014
Rozdział 22-"MASZ KONSOLĘ!!!"
Jezu, ta Marija jest psychicznie chora! Żeby moją Violę tak załatwić za zniszczenie jej reputacji?
-Nie no, ona jest za przeproszeniem przyjebana!-powiedziałam
-Potwierdzam!-dodała Fran
-Właśnie...-odparła Viola i dołączył się do nas Leon który przyniósł koktajle
-Dla kaleki generalnej,-podał Vilu-Dla kaleki mniej generalnej,-podał mi-Dla kaleki mniej generalnej-podał Fran-I dla niezwykłego i super zajebistego mnie-wziął dla siebie
-I to jakże skromnego!-skomentowała Violetta
*Violetta*
Zadzwonił do mnie tata
V: Halo?
G: Cześć Violu, możemy się do was jutro wprosić na obiad?
V: Hmmmm... Niech pomyślę.... Możecie!
G: Okej, fajnie! Dobra, kończę, bo muszę jeszcze kilka rzeczy do pracy zrobić
V: Dobra, to papa, dziubaski
G: Papa :)
-To twój gach?-zapytał Leon
-Tak, wiesz-postukałam się palcem w czoło-Mój ojciec, Ramallo i Olga jutro na obiad przychodzą
-To może bym moją mamę zaprosił?
-Jak chcesz...
-MASZ KONSOLĘ!!!-wrzasnęła Cami i każdemu dała po jednego pada, po czym włożyła płytę do czytnika.... Pograliśmy sobie i zauważyliśmy że zrobiła się 20:36
-Kurde, późno, my będziemy się zbierać...-powiedziała Fran
-Okej, wiesz, może zrobimy sobie jakiś Piżama Party...-odparłam
-Dobra, jeszcze się zdzwonimy...-dodała Cami i dziewczyny poszły
-Głodna?-zapytał Leon
-Bardzo...-odparłam, a Leon poszedł do kuchni. Po chwili przyniósł mi taką kolacje
-Proszsz...
-Serio? Parówki w łóżeczkach?
-Nom...
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, krótki i okropny, ale jestem chora i nie stać mnie na więcej... Przepraszam i proszę o komcie :)
Ni<3
środa, 4 czerwca 2014
Rozdział 21-Psiapsióły
*Violetta*
/Rano/
Obudziłam się i chciałam wstać. Zakręciło mi się w głowie i momentalnie upadłam na łóżko.
-Aaa, Leon, przynieś mnie na dół, bo umrę!-krzyknęłam, a po minucie Leon już był i mnie zaniósł na dół, po czym dał śniadanie. Leon zaczął zmieniać mi opatrunek. Ktoś zadzwonił do drzwi. Leoś poszedł otworzyć i wyraźnie z kimś gadał-Miśu, kto to?-zapytałam jak zwykle ciekawska ja. Nagle do pokoju weszły Fran i Cami. Fran miała bandaż na nadgarstku i:gazę przyczepioną na głowie, a Cami była o kulach, ale nie miała gipsu i miała kołnierz na szyi-Matko, dziewczyny, co ona wam zrobiła?-spytałam
-Raczej, co ona tobie zrobiła?-odpowiedziała pytaniem na pytanie Cami i pokazała na Leona który wiązał mi bandaż i wyrzucał gazę
-Wystrzeliła do mnie z pistoletu...-odparłam
-OMG, to dlatego że zniszczyłaś jej reputację?-dodała Fran
-Mhm...-przytaknęłam...
------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorry, że taki krótki, ale się zakochałam i brak mi weny i ogólnie mózgu... Cieszcie się, bo jak się zabujam to nie kłócę... Chyba że ułożę plan wcześniej...
Ni<3
wtorek, 3 czerwca 2014
Rozdział 20-Nie ma to jak we własnym do.. Wróć! We własnej willi!
*Leon*
-Wchodzimy?-zapytałem i wziąłem Violę na ręce
-Jasne!-odparła. Dom był zachwycający! Cały czas z Violettą na rękach zaczęliśmy zwiedzać dom:
-Eeeeee... A po co nam jeszcze jedna sypialnia?-zapytała Viola
-Oni myślą że my... No wiesz?-odparłem
-Najwyraźniej!-odpowiedziała Violetta-Ała... Choć do salonu i połóż mnie na kanapie bo mnie boli strasznie...-zaniosłem ją do salonu i posadziłem na kanapie... A tam co? Konsola i kilka gier! Violi dałem białą konsolę, a sobie wziąłem czarną. Włożyłem płytę do gry "Little Big Planet" i zaczęliśmy grać. Około 4 godziny później przeszliśmy całą grę....
-Uzależniliśmy się...-powiedziałem
-Tsa...-odparła Viola. Nagle na jej bluzce pojawiła się czerwona plamka
-Gaza Ci przecieka...-wziąłem z walizki gazę i bandaż-Podwiń bluzkę...-rozkazałem, a Vilu nie pewnie zrobiła to co jej kazałem. Zmieniłem opatrunek i przebraliśmy się w piżamy
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na prośbę Peti Tka dodałam zdjęcia domu w środku zamiast linków ;) Bardzo proszę o komentarze!!! Całuski :* Ni<3
PS.: Przepraszam za to, że taki krótki, ale trochę mi zajęły te zdjęcia...
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Zareklamuj się!!!
Ni<3
Rozdział 19-To jest mój dom?
Wybrałam szybko numer i zadzwoniłam
G: Halo?
V: Hej tato...
G: Viola! Jak się czujesz skarbie?
V: Tak sobie... Chodzić nie umiem...
G: Jak nie umiesz?
V: No od razu kręci mi się w głowie i się wywalam...
G: No to umiesz, ale nie możesz... Kiedy wychodzisz?
V: Emmm... Za około pół tygodnia... Ale w domu muszę leżeć i nic nie robić... No prawie nic
G: Aha... Jeszcze jeden szczegół...
V: Jaki?
G: Bo wiesz zamieszkasz z Leonem...
V: Wiem, mówił mi już
G: I jak wrócisz to od razu jedziecie do waszego domu... Wasze rzeczy już tam są...
V: Serio?
G: Serio...
V: Serio, serio?
G: Serio, serio...
V: Serio, serio, serio?
G: Serio, serio, serio... Violka skończ!
V: No dobra, ja będę kończyć... Papa
G: Papa..
Rozłączyłam się
-Co tak seriowałaś?-zapytał Leon
-Że mamy pojechać od razu do naszego nowego domu jak przyjedziemy do Buenos Aires-odparłam
-Serio?
-Serio, dalej nie pozwolę Ci seriować!
-Bo?
-Bo oglądamy film!-włączyłam kompa i włączyliśmy film "Seks w wielkim mieście". Dlaczego? Nie wiem... Jakoś wyszło... Zrobił się wieczór, więc chcieliśmy spać... Leon zszedł z mojego łóżka, usiadł na krześle i położył głowę na łóżku-Co robisz?
-Zasypiam
-A dlaczemu nie tu?-pokazałam na moje łóżko
-Bo ty tam śpisz...
-To ty też tu śpij!-Leon wszedł na łóżko. Przytuliłam się do niego i zasnęłam
/5 dni później [Rano]/
Leon poszedł po wodę... Leżałam na łóżku i bawiłam się kabelkiem od kroplówki, gdy nagle pojawił się lekarz
-Violetto, dzisiaj wychodzisz!-powiedział
-Naprawdę?
-Tak! Możesz się już ubrać, ale jeszcze musimy zrobić ci kilka badań...
-Dobra!-lekarz wyszedł, a ja chciałam sięgnąć po moją torbę i prawie spadłam, ale Leon mnie przytrzymał
-Co robisz?-zapytał
-Biorę ciuchy, bo dziś wychodzę...-odparłam jak gdyby nigdy nic. Leon ucieszył się z tego faktu tak, że niemal nie rozwalił szpitala. Wzięłam torbę i poszliśmy z Leonem pod rękę (inaczej jeszcze nie daje rady) do kibelka. Gdy się przebierałam, zobaczyłam jak naprawdę okropnie wygląda ta rana, ponieważ ciekła mi z niej krew jak z kranu, więc gaza się odkleiła. Szybko ją zakleiłam i ubrałam się w to, bo było chłodno i padał deszcz i tu i w Buenos Aires... Miałam jeszcze kilka badań, dwa razy zmienianą gazę i w końcu pojechaliśmy na lotnisko
/3 godziny później/
Siedzimy w samolocie i lecimy. Za około 2 godziny będziemy na miejscu... Oglądałam z Leonem jeszcze jakiś film, trochę pospałam, trochę pojęczałam że mnie boli i dolecieliśmy. Leon pomógł mi wyjść z samolotu... Poprawka... Wyniósł mnie z samolotu. Postawił mnie na ziemi
-W końcu świeże powietrze!-powiedziałam i zakręciło mi się w głowie, a od tego prawie upadłam, więc Leon postanowił że mi pomoże. Po 15 minutach (wszyscy byli po 2-3 min...) doszliśmy po odbiór bagażu. Później Leon wkurzył się i miał tak: 3 walizy w jednej ręce i mnie przewieszoną przez ramię-Aaaaa!!! Leon przestań!!!! Aaaaa!!! Boli! Ała! Przestań! Wbijasz mi ramię w ranę!!!-waliłam go pięściami po plecach, a on mnie postawił. Myślałam że jeszcze 15 minut drogi (ze mną oczywiście), a tutaj auto Leona. Usiadłam na przednim siedzeniu, trzymając się za ranę, która znajdowała się zaraz obok żebra. Dostaliśmy namiary na nasz dom. Gdy tam podjechaliśmy zauważyliśmy przepiękną willę
-Eeee... To jest nasz dom?-zapytał Leon
-Wiesz, może lepiej wyślę zdjęcie do taty, żebyśmy do czyjegoś domu nie weszli!-odparłam zrobiłam zdjęcie i wysłałam do taty
Do: Tata








